W mediach

 

 

 

 


Artykuł w "Dziecku" nr 11/05

Zobacz zdjęcia z Wietnamu
Zobacz listy z podróży do Wietnamu

Nasz przepis na udane wakacje: Dwoje dorosłych. Dwoje dzieci. Dwa plecaki. Wstrząsać przez 3.500 km na wyboistych drogach dalekich krajów.

Nasz wybór padł na Wietnam. "Wszyscy na mnie klaksonią!" - złościł się Piotruś podczas spaceru po starówce Hanoi. - "Nie lubię jak klaksonią!" Ulicami miasta poruszają się 3 miliony mieszkańców i ich 2 miliony skuterów. Efekt jest oszałamiający: rzeka pojazdów jadąca z głośnym trąbieniem bez stosowania się do jakichkolwiek zasad ruchu drogowego. Nasze dzieci przyglądały się temu zjawisku z mieszaniną lęku i fascynacji. Z kłopotu "klaksonienia" wybawił nas nasz wietnamski przyjaciel, zabierając dzieci na przejażdżkę skuterem. Agusia usnęła ukołysana monotonnym szumem silnika. Za to Piotruś wyładował swoją frustrację trąbiąc klaksonem na wszystko i wszystkich. Jazda skuterem należy dziś do najczęściej wspominanych wakacyjnych przygód i zajmuje zapewne pierwsze miejsce na liście wietnamskich atrakcji.

Równie często i miło wspominamy inny popularny środek transportu: małą łódkę, w której Piotruś dostał do ręki prawdziwe wiosło! Odkładał je tylko, by pomachać innym dzieciom, kąpiącym się w rzece lub łowiącym ryby. W Wietnamie dzieciom pozwala się na wiele, a dzieciom turystów - na jeszcze więcej. Podczas zwiedzania oceanarium w Nha Trang nasze dzieci zatrzymały się na dłużej przy ekspozycji, prezentującej tradycyjne wietnamskie czółna, wyplatane z bambusa i sitowia. "Patrzcie, to łódka, a wygląda jak sitko. Tylko nie wolno dotykać" - sączyłam smrodek dydaktyczny. W tym samym czasie opiekun wystawy wsadzał Piotrka do wnętrza zabytkowej łódki! Roześmiał się na widok naszych zaskoczonych min, pytając: "W waszym kraju pewnie nie wolno niczego dotykać w muzeum?"

Dwójka jasnowłosych maluchów budziła oczywiste zaciekawienie, sympatię, a nawet sensację. Wietnamczycy często dotykali naszych dzieci, głaskali po głowach, próbowali brać je na ręce, obdarowywali słodyczami i owocami. Nadmiar czułości czasem bywał dla małych globtroterów uciążliwy. Przed objawami nadmiernego zainteresowania chroniliśmy się w zabytkowych świątyniach, pałacach i ogrodach - w końcu przyjechaliśmy tu by zwiedzać atrakcje turystyczne, a nie by samemu być atrakcją!

Zwiedzanie zabytków staraliśmy się łączyć z ulubioną rozrywką naszych dzieci - przedstawieniami tradycyjnego wietnamskiego teatru. Ich zachwyt wywoływały zarówno dynamiczne tańce baletu dworskiego, jak i spektakl teatru marionetek na wodzie, przypominającego nieco nasz teatr lalkowy, z tą różnicą, że sceną jest basen pełen wody. Oba przedstawienia odbywały się przy dźwiękach tradycyjnej wietnamskiej muzyki, którą nasze dzieci bardzo polubiły. Płyta z przedstawienia jest najczęściej używaną pamiątką z podróży, częściej niż wszelkie zabawki i instrumenty.

W Wietnamie interesowały nas nie tylko zabytki, ale też obserwacja życia zwykłych ludzi. W tym celu wyruszyliśmy w góry na północy kraju, na niedzielny targ w małym miasteczku Bac Ha. Barwny tłum górali fascynował i małych, i dużych: rodzice fotografowali ludzi w kolorowych strojach plemiennych, dzieci zainteresowały się kuźnią, w której naprawiano łopaty oraz niezliczonymi zwierzętami. Podróżowanie z dziećmi, oprócz wielu niezwykłych wrażeń, oznacza konieczność dostosowywania się do samopoczucia, chęci i możliwości małych globtroterów. Nie można planować zbyt wiele ani narzucać zbyt szybkiego tempa. Podczas naszych wypraw staramy się trzymać zasady, że dwie najgorętsze godziny dnia spędzamy w taki sposób, jakiego życzą sobie dzieci - na radosnej bieganinie po parku lub czytaniu książeczek. Zwiedzanie zabytków uatrakcyjniamy oglądaniem egzotycznych roślin i napotkanych zwierzaków, zabawą z miejscowymi dzieciakami oraz dyskusjami o obyczajach smoków. Dlaczego te w naszym kraju były złośliwe, porywały dziewice i owieczki, a azjatyckie są mądre i przyjazne? Jak oni je oswoili? Ważne jest zachowanie rozsądnej równowagi pomiędzy atrakcjami dla małych i dużych podróżników. W końcu wspólna podróż ma być przyjemna dla wszystkich!

Miarą tego, jak udane były nasze wakacje, jest fakt, że Piotruś dopytuje się, kiedy pojedziemy na następną wyprawę, a Agusia zamiast polskiego "dziękuję" mówi po wietnamsku "cam on"!

NIEZBĘDNIK PODRÓŻNIKA

Dokumenty: Każdy uczestnik podróży, również dziecko, musi mieć własny paszport i wizę, jeśli jest wymagana. Należy też wykupić ubezpieczenie. Dobrze jest zrobić kserokopie dokumentów - w razie utraty oryginałów będzie łatwiej wyrobić nowe.

Plecak i nosidło: Wózek i walizka na kółkach nie sprawdzą się na dziurawych chodnikach w biedniejszych krajach tropikalnych. Polecamy nosidło, które po rozłożeniu zamienia się na wózek.

Apteczka: Kompletując jej wyposażenie, trzeba zasięgnąć rady lekarza, najlepiej specjalisty od chorób tropikalnych - on doradzi w sprawie dodatkowych szczepień i wskaże odpowiednie leki antymalaryczne (tylko niektóre środki nadają się dla dzieci!) Prócz tego trzeba mieć ze sobą to, co w kraju - wodę utlenioną, plastry i bandaż, środki przeciwgorączkowe, Gastrolit, Smectę i węgiel na zatrucia pokarmowe, oraz tabletki do ssania i krople do nosa (najczęstszą dolegliwością w tropikach jest banalne przeziębienie, spowodowane zmianą klimatu lub klimatyzacją!)

Kosmetyczka: Warto mieć jak najwięcej wspólnych kosmetyków dla dzieci i rodziców. Konieczny jest preparat odstraszający owady, środek łagodzący ukąszenia, krem z wysokim filtrem, przydaje się również woda w sprayu.

Worki pościelowe: Zszyte w połowie szerokości prześcieradło zastąpi śpiwór.

Ubrania: W podróży znacznie ważniejsza jest wygoda od elegancji, sprawdzają się raczej spodenki i koszulki w barwach ochronnych; oprócz letnich ubranek zawsze trzeba zabrać kilka kompletów cieplejszych - przydadzą się na lotnisku i w razie ochłodzenia. Potrzebne będą kurtki lub peleryny przeciwdeszczowe oraz cienkie czapeczki z daszkiem i osłonką na kark. Oczywiście wszystkie ubrania powinny być bawełniane.

Drobiazgi Latarka, scyzoryk, nici i igły, agrafki, sznurek i klamerki do bielizny, zapasowe baterie.

Zapas pieluch i chusteczek wilgotnych Nie wszędzie są do kupienia, najlepiej spróbować zasięgnąć informacji przed wyjazdem.

Jedzenie Kilka słoiczków lub kaszek na wszelki wypadek (przydadzą się w przypadku kłopotów żołądkowych) - szczelnie zamknięte.

Zabawki Najważniejsza jest łagodząca tęsknotę za domem przytulanka oraz kilka książeczek. Inne zabawki można kupić na miejscu, będą świetną pamiątką.