Podróże małe

 

 

 

 

Karkonosze i Góry Izerskie 2001
Pierwsza wysokogórska wyprawa naszego 2,5-miesięcznego Piotrusia!


Korzystając z cieplutkiej, słonecznej pogody wybraliśmy się na długi majowy weekend do Szklarskiej Poręby, na uprzednio zarezerwowaną telefonicznie kwaterę. Wieźliśmy ze sobą dość absurdalną ilość bagażu, którego większa część składała się z "osprzętu" dziecinnego, z czego zdecydowana większość kompletnie się nam nie przydała (taka specyfika pierwszego wyjazdu z niemowlakiem...).

Nasz osobisty niemowlak był: zdrowy, bezkolkowy, karmiony piersią, pogodny i ogromnie zadowolony z podróży, choć wiecznie głodny! Przystanków po drodze z Warszawy mieliśmy chyba 10 (w tym dłuższa przerwa obiadowa), potem na szlaku też posilaliśmy się często. Wysiadając z samochodu i patrząc na pasmo karkonoskie Piotruś pierwszy raz w życiu powiedział "guuu".

Początkowo chodziliśmy na krótkie wycieczki aklimatyzacyjne np. do wodospadów Kamieńczyka i Szklarki. Niestety, miejsca te obok plusów (krótkie dojście, niewielka wysokość) mają też liczne minusy - są to punkty dość tłumnie uczęszczane; nasz synek był tam sensacją nie lada i budził skrajne, hałaśliwe reakcje: od potępienia (dla nas) i politowania (nad nim) po dziki entuzjazm.

Aby uniknąć tych reakcji, wybraliśmy się w niższe od Karkonoszy pasmo Gór Izerskich: z Białej Doliny niebieskim szlakiem do Rozdroża pod Izerskimi Garbami, skąd bardzo interesującym czerwonym szlakiem, wiodącym u podnóża licznych skupisk skalnych, wróciliśmy do Szklarskiej.

Po takich spacerkach tęskniło nam się już za górami z prawdziwego zdarzenia. Najwyższymi zdobytymi przez nas szczytami były: Szrenica (1362 m npm) i Łabski Szczyt (1471 m npm), dokąd dochodzi się grzbietem nad Śnieżnymi Kotłami. Szlak faktycznie był śnieżny! Spod Łabskiego zeszliśmy spokojnie żółtym szlakiem do Szklarskiej Poręby, przez piękny, rozświetlony słońcem las, gdzie śpiewały ptaki, szumiały drzewa, a listki kołysały się na wietrze, co wzbudzało żywe zainteresowanie naszego szkraba! Wycieczka odbyła się niestety bardzo uczęszczaną trasą, choć bardzo piękną widokowo.

Najprzyjemniejszą, ze względu na pustkę na szlaku, była wyprawa w Góry Izerskie, Izerską Drogą ze Świeradowa-Zdroju do Chatki Górzystów. Większość trasy, szutrową drogą, byłaby możliwa do pokonania nawet dla wózka, którym akurat nie dysponowaliśmy. Góry Izerskie, ze względu na dość ponury krajobraz (obumarłe po kwaśnych deszczach lasy) są dość rzadko odwiedzane przez turystów, dzięki czemu spotkani na szlaku wędrowcy są znacznie przyjaźniej do siebie nastawieni...

Nasze spostrzeżenia (i ostrzeżenia):

Co nam się przydało w kwestii ekwipunku