W mediach

 

 

 

 


Artykuł w "Menadżerze Apteki" - styczeń 2007

Zobacz zdjęcia z podróży do państw nadbałtyckich w roku 2005
Zobacz zdjęcia z podróży do państw nadbałtyckich w roku 2003
Zobacz opis podróży do państw nadbałtyckich w roku 2003
Zobacz opis podróży do państw nadbałtyckich w roku 2005

ŁOTWA - KRAINA, KTÓRA ŚPIEWA

Wiedza przeciętnego Polaka na temat Łotwy nie bywa z reguły imponująca. Utarło się, że nie jest to kraj interesujący - ot, przestrzeń do przebycia między Wilnem a Tallinem... To opinia z gruntu mylna, co stwierdziliśmy podczas kilku wyjazdów do tego pięknego kraju (a za każdym razem okazywało się, że zostało jeszcze mnóstwo do zwiedzenia!) Może na pierwszy rzut oka Łotwa nie oszałamia - ale zyskuje przy bliższym poznaniu!

Ryga - miasto jak bursztyn

O wielowiekowej historii Łotwy najlepiej przekonać się w jej stolicy Rydze. W tym mieście zachowały się ślady każdej epoki, zastygłe jak w bursztynie. Gotyckie surowe kościoły; stateczne kamieniczki kupieckie; secesyjne kamienice z początków XX wieku; oraz drewniane domki na wzór rosyjski i socrealistyczne blokowiska na obrzeżach miasta; nowoczesny port w miejscu średniowiecznej przystani... Przypominająca warszawski Pałac Kultury sylwetka Akademii Nauk, żartobliwie nazywana jest "tortem urodzinowym Stalina". Symbolem odrodzonej państwowości łotewskiej jest pomnik Wolności - smukła figura kobiety, unoszącej nad głową trzy gwiazdy, oznaczające trzy historyczne regiony Łotwy : północne Inflanty, zachodnią, nadmorską Kurlandię i wschodnią Łatgalię. Ryga oparła się próbom sowietyzacji, wymazania z pamięci mieszkańców ich tożsamości. Świadczy o tym odbudowany 50 lat po wojnie imponujący Dom Bractwa Czarnogłowych. Było to stowarzyszenie bogatych, wykształconych kupców istniejące w miastach Hanzy - czyli bałtyckiego związku wolnego handlu i żeglugi. Gotycki cud architektury, zrekonstruowany po 50-letnim okresie ruiny! Sąsiaduje z nim inne świadectwo pamięci Łotyszy o trudnej historii XX wieku - Muzeum Okupacji, poświęcone okupacji zarówno hitlerowskiej, jak i sowieckiej, oraz bratobójczym walkom Łotyszy podczas II wojny światowej. Aby poznać Rygę, należałoby tu spędzić co najmniej tydzień: powłóczyć się uliczkami Starówki i alejkami Esplanady, odkryć dla siebie ciche zaułki, galerie, muzea, kawiarenki... Ale Łotwa to nie tylko Ryga. To znacznie więcej...

Gauja - rzeka wąwozów i zamków

Rozciągający się w odległości 50 km od Rygi Park Narodowy rzeki Gauji harmonijnie łączy ze sobą walory przyrodnicze i historyczne. Gauja tworzy tu głębokie wąwozy, płynie wśród lasów, skał i jaskiń - co w nizinnym kraju jest prawdziwą atrakcją. To raj dla miłośników kajaków, a także piechurów - brzegami wąwozów wiodą ścieżki spacerowe. W wodach rzeki odbijają się ruiny gotyckich zamków, wystawionych tu przez zakon kawalerów mieczowych. Najbardziej imponujące fortece zachowały się w Cesis i Turaidzie; obecnie mieszczą się w nich muzea. Cesis przyciąga turystów niewielką urokliwą starówką, zaś zamek w Turaidzie związany jest z legendą o Róży z Turaidy - Łotyszce, co nie chciała Polaka: Maija była prostą dziewczyną, która kochała łotewskiego ogrodnika i odmówiła swej ręki polskiemu oficerowi. Za swój wybór zapłaciła śmiercią, a do jej nagrobka pielgrzymują obecnie zakochane pary. Historia Maiji rozegrała się w XVI w, w czasie walk polsko-szwedzkich i jest prawdziwa, czego o legendzie o Wandzie, co nie chciała Niemca powiedzieć się nie da... Mimo tych historycznych zaszłości, Łotysze ciepło witają turystów z Polski. Widać nie stosują odpowiedzialności zbiorowej.

Kurlandia - z dala od zgiełku

Serce każdego miłośnika ciszy i spokoju podbiją kurlandzkie plaże. Ciche wioski, czyste lasy, słone powietrze i cisza. Do tego niezbyt rozwinięta - poza kilkoma głównymi ośrodkami - turystyka. Tylko woda zimniejsza...
Kurlandia, czyli Kurzeme, od zawsze związana jest z morzem. Jak to bywało kiedyś, można przekonać się w skansenie w Windawie (Ventspils). Zgromadzono tu kolekcję łodzi rybackich, a także liczne chaty z nadmorskich wiosek. Związki z morzem widoczne są również na starówce, niewiele różniącej się od skansenu: drewniane domki na uliczkach brukowanych kocimi łbami pamiętają pewnie XIX wiek - i nie zmieniły się specjalnie od tego czasu... Nadbrzeżny bulwar z widokiem na port prowadzi do zamku kawalerów mieczowych. Nawet tu skojarzenia morsko-rybackie są wszechobecne: na dziedzińcu zamkowym mieści się fantastyczny plac zabaw z drewnianymi okrętami, w sam raz dla młodych piratów. Stolicą Kurlandii jest Lipawa (Liepaja), z secesyjną starówką, gdzie czas jakby zwalnia swój bieg. Osobliwością Lipawy jest jednak dawny port wojenny - Kara osta: fort carskiej marynarki wojennej oraz ruina radzieckiej bazy okrętów podwodnych, pełna rdzewiejącego złomu. Prawosławna cerkiew św. Mikołaja, z cebulastymi kopułami wygląda na tym tle jak z innej bajki... Otaczające te zabytki zaniedbane radzieckie bloki chylą się ku upadkowi. Hic transit gloria mundi - tak przemija chwała świata (i potężne imperia)...

Wśród błękitnych jezior Łatgalii

Najmniej "odkryta" przez turystów część Łotwy obfituje w lasy, świeże powietrze i jeziora, dzięki którym nazywana bywa "Krainą błękitnych Jezior". Polodowcowy krajobraz idealny na wycieczki rowerowe nie kryje w sobie oszałamiających zabytków: Łatgalia zawsze leżała "na uboczu", zaś istniejących tu świadectw kultury nie ominęły obie wojny (na froncie łatgalskim w 1920 r. w obronie niepodległej Łotwy walczyła armia polska, której ofiary upamiętniają liczne cmentarzyki wojenne). Niestety, działania wojenne oraz lata zaniedbań epoki sowieckiej doprowadziły starówkę Dyneburga (po łotewsku: Daugavpils) do pożałowania godnego stanu. Jednak z wolna i tu powraca dawny splendor i blask, secesyjne kamienice są odnawiane - choć szpecą je socrealistyczne bloki i dworzec autobusowy, wciśnięte między zabytkową zabudowę. Miejsce dla miłośników podróży donikąd i poszukiwaczy straconego czasu...

Kraina, która śpiewa

Z naszych podróży po Łotwie przywozimy rosnące przywiązane do tego niewielkiego kraju i... płyty z muzyką folkową. Można je kupić dosłownie wszędzie, nawet w supermarketach! Tłamszona za czasów sowieckich kultura ludowa jest ogromnie popularna wśród miejscowych i zdobywa sympatię turystów, a dźwięki skocznych przyśpiewek i melancholijnych ballad doskonale pasują do łotewskich krajobrazów i tutejszego charakteru narodowego. Jak mówi jedna z najstarszych łotewskich pieśni: "śpiewając, rodzę się (...) śpiewając patrzę na swą śmierć w rajskich ogrodach..." Bo cała Łotwa śpiewa.