Podróże małe

 

 

 

 

Nad morze


"Z małym dzieckiem to można tylko nad morze jeździć, babki z piasku stawiać i czubki palców moczyć" - taka opinia dominuje w naszym społeczeństwie. Dobroczynny wpływ jodu na nasze zdrowie jest faktem niewątpliwym, jednak dalsze części składowe wyżej przytoczonej (uproszczonej rzecz jasna) opinii są dla mnie mocno dyskusyjne... Wyjazd z małym dzieckiem powinien - zdaniem samozwańczych ekspertów - odbywać się w lipcu (najgorsze tłumy), prowadzić do Ustki, Łeby czy innego kurortu, do ośrodka wypoczynkowego czy innego pensjonatu. Jak Wam się to podoba? Nam ani trochę!
Dlatego, choć jeździmy nad polskie morze - to po swojemu.
Po pierwsze, zazwyczaj w sierpniu, kiedy jest trochę mniej ludzi. Po drugie, pod namiot. Roczne czy dwuletnie dziecko może być świetnym traperem, jednakże pod paroma warunkami...

KONIECZNOŚCI

  • Rodzice malucha sami mają doświadczenie i wprawę w życiu w warunkach kempingowych i nie wpadają w panikę lub furię z byle powodu... Najgorszy pomysł, jaki mogę sobie wyobrazić, to pierwsze w życiu wakacje pod namiotem, spędzone z wszędobylskim, ciekawskim, ruchliwym malcem, bez odpowiednich doświadczeń. Tu żaden cudowny sprzęt nas nie uratuje, po prostu życia pod namiotem trzeba się trochę nauczyć i to przed pojawieniem się dziecka.
  • PRZYDASIE czyli byłoby dobrze, gdyby...

    A W CO SIĘ BAWIĆ

    i czym się zajmować nad morzem?

    Otóż nad morzem (a konkretnie w Dębkach, dokąd jeżdżę już od ponad 20 lat) można:

    Można by tak wymieniać bardzo długo. Dość powiedzieć, że prawie wszystkie te sposoby wypróbowali moi Rodzice podczas pewnego deszczowego lata 20 lat temu, kiedy spędziliśmy 3 tygodnie pod bezustannie mokrym namiotem. I dzięki temu były to najpiękniejsze wakacje mojego dzieciństwa!

    I jeszcze kilka rad z własnego doświadczenia (już jako rodziców):

    Ekwipunek na plażę