![]() Podróże małe |
Kotlina Kłodzka i Śnieżnik - sierpień 2005
Wyprawa w składzie: M i 3xA (czyli Agusia, Artur i Asia, siostra Malwinki). Była to pierwsza sudecka wycieczka niespełna dwuletniej Agusi!
W drogę wyruszyliśmy z Wrocławia, wobec niesprzyjających przedpołudniowych prognoz pogody planując sporo zwiedzania po drodze. Odwiedziliśmy Henryków, gdzie mieści się dawny klasztor cystersów, a obecnie - seminarium duchowne (przepiękny barokowy kościółek z bogato zdobionym wyposażeniem, ołtarzami, stallami i emporami domaga się iście homeryckiego pióra!) oraz Paczków - "dolnośląskie Carcassonne", z potężnymi murami obronnymi, warownym kościołem i niebosiężną wieżą ratuszową, na którą oczywiście trzeba było się wdrapać. W Lądku Zdroju zawarliśmy bliższą znajomość z aniołami i świętymi, wyobrażonymi na "Pomniku ku czci Trójcy Świętej" (fachowo nazywa się to "grupa wotywna", ma zwykle kształt kolumny otoczonej biblijnymi postaciami i jest obecna w każdym chyba większym miasteczku w Kotlinie Kłodzkiej), po czym udaliśmy się prosto w mroczne czeluście kopalni złota w Złotym Stoku. Z reguły unikamy zwiedzania w zorganizowanych grupach (tłok, pośpiech, mało czasu na dzieci i fotografowanie), ale tu było rewelacyjnie! Przewidziano tu wiele atrakcji (duch Gertrudy, pracownia alchemika, bicie pamiątkowych monet, podziemny wodospad, zjeżdżalnia, wystawa ciekawych tabliczek informacyjnych i jedyne w Polsce podziemne przejście graniczne), a przemiła pani przewodniczka łapała od razu doskonały kontakt z dziećmi (Agusia była najmłodszym, ale nie jedynym szkrabem w grupie). Na koniec zwiedzania nasza córa została uhonorowana dyplomem prawdziwego zdobywcy złota, a my obiecujemy sobie wrócić tu jeszcze raz, żeby popływać łódką po podziemnym jeziorze.
Późnym popołudniem dotarliśmy do miejscowości Międzygórze u stóp Masywu Śnieżnika. Tu zostawiliśmy samochód i wspięliśmy się na Igliczną do schroniska koło pięknego kościółka Matki Boskiej Śnieżnej. Nawiasem mówiąc - schronisko zmieniło się od naszej ostatniej bytności nie do poznania, i to na korzyść: czysto, wygodne materace, ciepła woda, małe pokoiki zamiast 10-osobowych sal i kwiatki w oknach! Rewelacyjne miejsce na nocleg z maluchem!
Następnego dnia zeszliśmy do Międzygórza szlakiem koło wodospadu Wilczki (kaskada o 20 m wysokości) i ruszyliśmy czerwonym szlakiem na Śnieżnik, który jest drugą co do wysokości górą w polskich Sudetach (1425 m npm). Nasza córeczka pokonywała trasę częściowo w nosidełku na plecach mamy, taty lub cioci, a częściowo na własnych nóżkach i tak dotarła aż na sam szczyt! Po pokrzepieniu sił w schronisku trzeba było niestety już schodzić...
Na pociechę zajrzeliśmy jeszcze do Kłodzka, miasta niestety bardzo zaniedbanego, na co jakoś niewiele pomagają ciągłe remonty. Piękny jest most nad Nysą Kłodzką z figurami świętych, ładne gotyckie kościoły, cieszący się resztkami dawnej świetności Rynek... Twierdza Kłodzka z podziemną trasą turystyczną była już niestety zamknięta, ale i tak nie jest to miejsce, które można polecić zmęczonej całodzienną wędrówką dwulatce o zainteresowaniach odległych od militariów (co innego byłoby, gdyby towarzyszył nam jej braciszek!)
Reasumując: wyjazd bardzo udany, kaprysy pogody przetrwaliśmy dzięki zwiedzaniu licznych atrakcji turystycznych po drodze, mała podróżniczka nie była zbyt kapryśna (lubi chodzić po lesie i zwiedzać kościółki, a na tym polegała większość naszej wycieczki), a podczas zwiedzania podziemnej trasy udało się jej niczym nie przestraszyć... Same plusy!
Nie udało nam się zwiedzić tym razem Ogrodu Bajek w Międzygórzu (po drodze na Igliczną) ani słynnej Jaskini Niedźwiedziej, nie wspominając o innych, licznych ciekawych miejscach w Kotlinie Kłodzkiej. Dzięki temu możemy marzyć o następnym wyjeździe...